397662_1920

Szkoła Podstawowa w Horyńcu-Zdroju wolna od komórek

Powszechnie uważa się, że dzieci potrzebują telefonu komórkowego do kontaktu z rodzicami. Często nadużywany, wyraźnie nie służy tylko do celów bezpieczeństwa, a tym bardziej do nauki. Telefon reguluje samotność, zastępuje realnych kolegów, z łatwością rozprasza, zapewnia ciekawsze doznania niż kontakt z otoczeniem, odciąga całą uwagę od rzeczywistości, kolegów, lekcji i zajęć. Świadczy o tym zakaz używania telefonów komórkowych przez dzieci wprowadzony w Szkole Podstawowej w Horyńcu-Zdroju.

Zapis w statucie szkoły mówi o tym, że uczeń nie przynosi i nie używa telefonu komórkowego na terenie całego obiektu w czasie przerw i godzin lekcyjnych. Wyjątkiem są wycieczki szkolne i kilkudniowe wyjazdy. Co ciekawe nie jest to żadna nowość, zapis o zakazie istnieje w regulaminie już sześć lat.

Dla szczególnych przypadków udostępniono telefon w sekretariacie. Dzieci chętnie z tego przywileju korzystają. Nie ma wrażenia jak dawniej, że sekretariat to miejsce dla dorosłych, gdzie jest dyrektor i ważne sprawy, które lepiej omijać. Uczniowie wiedzą, że gdy ktoś zapomni bloku, butów lub szybciej skończy lekcje, w każdej chwili może przyjść i skontaktować się z rodzicem – mówi dyrektor Szkoły Podstawowej w Horyńcu-Zdroju Dorota Rachwalik.

Tylko w wyjątkowych sytuacjach, dyrektor może wyrazić zgodę na noszenie przy sobie komórki. Dotychczas została wydana tylko jedna taka decyzja. Całkowity zakaz pojawił się, kiedy telefony stały się w szkole coraz popularniejsze i wyraźnie zauważono, że nie służą do nauki:

Na początku miał miejsce taki przypadek, że dzieci robiły sobie zdjęcia, później przerabiały coś w programie i umieszczały na Facebooku. Żarty kogoś kompromitowały i rodzice zwrócili się do nas o rozwiązanie problemu. Wtedy pojawił się pomysł, który sprawdza się do dzisiaj.

Początkowo ktoś „przyłapany na telefonie” zostawał wezwany do sekretariatu, ponieważ nauczyciel nie może dotykać osobistych rzeczy. Później powiadomienie rodziców i tłumaczenie się – dzieci wolą sobie tego oszczędzić.

Uważam, że powinno być tak w każdej szkole. Często nauczyciele się skarżą na brak zainteresowania u dzieci. Tutaj potrzebna jest konsekwencja, nie można przymknąć oko na jeden przypadek, bo zaraz ktoś inny pomyśli, że jemu też się uda – kontynuuje Dyrektor SP.

Choć nie wszyscy rodzice są zgodni to w większości popierają rozwiązanie. Joanna Ważna z Rady Rodziców wskazuje korzyści:

Powszechnie panuje opinia, że dzieci potrzebują telefonu ze względów bezpieczeństwa. Taki argument do mnie nie przemawia – Horyniec to nie Warszawa. Moim zdaniem telefony w szkole są niepotrzebne. Szkoła to czas na lekcje, zajęcia i naukę. To okazja, by uczyć się nie tylko z przedmiotów, ale też między sobą, poznawać nawzajem, swoje różnice, rozmawiać i bawić się. Później pojawia się problem, gdy osoba odizolowana od reszty, siedzi pod ścianą z telefonem w ręce, coś ogląda, pochłonięta przez jakieś gierki i swoje sprawy. Telefon – w porządku, jak najbardziej, ale po szkole.

JZ

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *