jezuitfotka2

Monika i Tomasz Jezuit – Taniec to doskonała odskocznia od codziennych stresów

ZL: Jak przebiegała praca nad odzwierciedleniem tańca lubaczowskiego?

MTJ: Do tej pory region lubaczowski był postrzegany przez etnografów jako biała plama na mapie Polski. Związane było to z brakiem dostatecznej ilości materiałów gotowych do publikacji i przemieszanymi wpływami kultur trzech narodowości. Bardzo pomógł nam obszerny opis tradycji weselnych zamieszczony przez pana Henryka Burzyńskiego w „Roczniku Ziemi Lubaczowskiej”. Korzystaliśmy również ze zbiorów lubaczowskiego „Muzeum Kresów” i dzięki uprzejmości Pana Dyrektora Stanisława Makary i pracowników Janusza Mazura oraz Andrzeja Rychlewskiego mogliśmy do woli przeglądać potrzebne nam materiały. Zwłaszcza na temat odtworzonego stroju można długo opowiadać, ale staraliśmy się dostosować strój do specyficznych wymagań sceny tanecznej, zachowując maksymalną wierność odtworzenia popartą uzasadnieniem historycznym. Przy opracowaniu tańców z naszego regionu korzystaliśmy również z pomocy starszych mieszkańców okolic Lubaczowa np. Anny Pukas. Prace nad strojami, muzyką i tańcami trwały około półtora roku. Odtworzenie folkloru tego regionu nie było łatwe, ale mamy nadzieję że nie odbiega zbytnio od oryginału.

ZL: Jaki ma on przekaz, czym się charakteryzuje, jakie powinien zawierać elementy? Czym rożni się od innych?

MTJ: Tańce naszego regionu można porównywać do świetnie zbadanych i opracowanych tańców regionów na zachód czy na północ od nas. Choć można zauważyć tam pewne podobne elementy, to tańce okolic Lubaczowa posiadają swój indywidualny charakter i klimat. O ile muzyka, z której korzystamy może wydawać się dość uboga i archaiczna, to jest bardzo rytmiczna, świetnie nadaje się do tańca, łatwo wpada w ucho i zagrana przez wprawnych muzyków bardzo ładnie brzmi. W czasie wykonywania na scenie tańców lubaczowskich wykorzystujemy elementy „chodzonego” (z licznymi akcentami i przytupami) jako forma dostojnego popisu i prezentacji tancerek i tancerzy, elementy charakterystycznej „polki z zakrzesaniem” oraz zabawy tanecznej w grupie. Tańce mają charakter dostojny, ale jeśli trzeba i muzyka tak sugeruje to także skoczny i żwawy. W udokumentowanych przyśpiewkach występował często charakterystyczny język, bardziej zbliżony do języka ukraińskiego niż polskiego, ale dla lepszego zrozumienia tekstu śpiewamy po polsku.

ZL: Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia nowych choreografii?

MTJ: Układ taneczny prezentowany na scenie jest najczęściej zbiorem, suitą tańców jednego regionu i może zawierać do 4 do nawet 10 tańców. Zadaniem choreografa jest odpowiednie połączenie tych tańców w taki sposób, aby prezentacja nie była nudna, zbyt krótka, zbyt długa. Należy pamiętać o stopniowaniu wysiłku dla tancerzy i budowaniu napięcia u widzów. Ważne jest również aby muzyka grana była w odpowiednich tempach i tonacjach. Korzystamy z istniejących opracowań tańców, ale pomysł choreografii rodzi się w głowie sam. Można to w pewnym stopniu porównać do malowania obrazu z tym, że obraz zmienia się wraz z muzyką.

ZL: Skąd wzięła się u was miłość do tradycyjnego tańca, który zaczyna być zapominany? Jaka jest recepta na polubienie takiej formy ekspresji?

TJ: Ja zaczynałem przygodę z tańcem na studiach w studenckim zespole „Resovia Saltans”, a moja żona w PZLPiT „Mazowsze”, gdzie spotkaliśmy się i pracowaliśmy 8 lat. Nie zajmujemy się tańcem w formie tradycyjnej, jest to taniec ludowy, wzorowany na tradycyjnym, ale opracowany artystycznie. Nie ma gotowej recepty na polubienie takiego tańca. Z doświadczenia naszego wynika jednak, że większość osób, które spróbowały swoich sił w zespole, rozwija swoje pasje u nas lub u innych. Mamy liczne grono wiernych widzów, którzy zawsze chcą nas oglądać.

ZL: Gdzie uczyliście się tańczyć? Gdzie stawialiście pierwsze kroki?

TJ: Na studiach tańczyłem w zespole „Resovia Saltans”, a wcześniej tańczyłem w domu kultury w Lubaczowie tańce towarzyskie u Pana Witolda Kopy. Żona Monika pochodzi ze Szczecinka i tańczyła tam w formacji tańca towarzyskiego, a z tańcem ludowym zetknęła się dopiero w „Mazowszu”. Oboje ukończyliśmy studium choreograficzne „Resovia Saltans” w Rzeszowie.

ZL: Dlaczego, po tak zdobytym doświadczeniu, jak praca w Mazowszu zdecydowaliście się zamieszkać w Lubaczowie?

TJ: Duże znaczenie odegrały tu względy osobiste. W branży artystycznej osiągnęliśmy jako śpiewacy i tancerze wystarczająco, aby spokojnie zakończyć karierę i podjąć decyzję o założeniu rodziny. Uważam, że Lubaczów jest świetnym miejscem do spokojnego życia, a ludziom z pomysłami daje dużo możliwości.

ZL: Kiedy powstał Zespół Pieśni i Tańca „Kresy”? Skąd pomysł na stworzenie takiej grupy?

MTJ: Po zakończeniu kariery zawodowych artystów i przeprowadzce do Lubaczowa myśleliśmy o tym, aby swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystać na naszym terenie, ale dopiero w 2009 r. Wójt Gminy Lubaczów Wiesław Kapel zwrócił się do nas z bardzo konkretną propozycją prowadzenia zespołu na terenie gminy i można powiedzieć, że zespół powstał z jego inicjatywy.

ZL: Z ilu osób składa się Zespół Pieśni i Tańca „Kresy”? Jaka jest rozpiętość wiekowa członków?

MTJ: Skład zespołu ulega ciągłej rotacji. Wyjeżdżają i wracają studenci, ktoś musi zrezygnować ze względów osobistych, ale szeregi tancerzy zasilają nowe osoby. Obecnie zespół w pełnym składzie liczy 39 osób w wieku od 16 lat. Wieku najstarszych nie zdradzę, bo są młodzi duchem i mogli by się obrazić.

ZL: Obok tańca lubaczowskiego, jakie tańce znajdują się w repertuarze zespołu?

MTJ: W repertuarze zespołu, oprócz tańców lubaczowskich, mamy suity tańców: rzeszowskich, krośnieńskich, przeworskich, huculskich i taniec narodowy Krakowiak. Wykonywaliśmy również inscenizację taneczną związaną tematycznie z „nocą świętojańską” oraz program kolęd i pastorałek.

ZL: Czy coś więcej niż pasja, zamiłowanie do tańca i śpiewu motywuje członków zespołu? Czy chodzi w tym wszystkim też o ideę, promocję kultury ludowej, promocję polskości, o jakąś słuszną sprawę?

MJ: Sądzę, że istnienie takiego zespołu ma większy sens, niż tylko towarzyskie potańcówki. Promujemy w różnych środowiskach kulturę ludową, a w czasie występów w Polsce i za granicą pokazujemy piękno folkloru naszego regionu. Myślę, że to dobra promocja i ważna misja.

ZL: Gdzie można zobaczyć zespół Pieśni i Tańca „Kresy”? Występujecie tylko w naszym regionie czy reprezentujecie nas trochę dalej?

MJ: Najbliższe występy będą w czasie dożynek w Horyńcu i w Dąbrowie, występ w DPS Wielkie Oczy oraz na Gali Myśliwskiej w Krowicy Samej. Od rozpoczęcia tegorocznego sezonu mieliśmy już pięć koncertów na terenie powiatu, wyjazd na festiwal w Słowacji oraz wojewódzki przegląd zespołów w Gaci Przeworskiej.

ZL: Odbywaliście liczne podróże zagraniczne. Jak publiczność odbierała wasze występy? Czy ludzi zainteresowała polska kultura czy może była raczej niezrozumiała?

MTJ: Przekaz w takiej formie, jaką my prezentujemy, jest bardzo prosty i łatwy w odbiorze. Zawsze, gdziekolwiek pojedziemy spotykamy się z gościnnym i entuzjastycznym przyjęciem. Widzowie długo nas oklaskują i często domagają się „bisów”.

ZL: Czy państwa grupa taneczna tworzy zamkniętą część czy można przyjść na zajęcia i dołączyć do tancerzy? Gdzie prowadzone są próby i kiedy? Czy zapisując się na zajęcia trzeba przyjść ze swoim partnerem/partnerką czy można indywidualnie?

MTJ: Nie jesteśmy zamkniętą grupą. Jeżeli ktoś lubi taniec w takiej odmianie, to zapraszam do nas na zajęcia. Można bez zobowiązań spróbować swoich sił. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu (w piątek, częściej w sobotę) o godz. 19.00 w Domu Kultury w Lisich Jamach. Zapraszamy każdego. Kobiety, mężczyzn, młodzież i „starszą młodzież”. Nie ukrywam jednak, iż w zespole jest obecnie przewaga kobiet…

ZL: Jakie trzeba mieć predyspozycje żeby tańczyć?

MTJ: Przede wszystkim dwie nogi. Przyda się też poczucie rytmu, sprawność fizyczna i dużo dobrej woli z pozytywnym nastawieniem. Taniec ludowy nie jest bardzo wymagający…

ZL: Dlaczego warto działać w Zespole Pieśni i Tańca? Co daje taka działalność?

MTJ: Udało nam się stworzyć grupę ludzi pochodzących z różnych środowisk, mających różne wykształcenie i pracujących w różnych branżach. Da się zauważyć, że tym ludziom sprawia wielką przyjemność wspólne spędzanie czasu w czasie prób, wyjazdów i koncertów. Jest to odskocznia od codziennych stresów i obowiązków oraz forma aktywnego wypoczynku połączonego z realizacją swoich pasji. Wyjeżdżając z zespołem mamy okazję oglądać ciekawe miejsca oraz poznawać interesujące osoby. Przy tym mamy poczucie, że robimy dobrą promocję naszego regionu, a więc działamy dla dobra naszej społeczności.

ZL: Dziękuję za rozmowę.

MTJ: Dziękujemy.

Monika Jezuit
Liceum Ogólnokształcące w Szczecinku Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia w Szczecniku – klasa akordeonu i wokalna Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – magister etyki Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie – kierunek katechetyczno – pedagogiczny i katechetyczno – teologiczny Uniwersytet Rzeszowski – instruktor tańca W latach 1997-2005r. praca w Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze” – śpiewak z obowiązkiem tańca i wykonywania ewolucji solistycznych (ok. 500 koncertów w Polsce i poza granicami) współpraca w realizacji programów TV: „MDM – Man do Materny”, „Śpiewające fortepiany”, „Jaka to melodia”, „Szansa na sukces”, „Powitanie Wajdy”, „Wigilia polska” oraz innych współpraca przy realizacji filmu „Pan Tadeusz” Od 2005 r. katechetka i instruktor tańca w SP im. Jana Pawła II i w Publicznym Gimnazjum im. Orła Białego w Oleszycach. Szkoli zespoły taneczne „Czerwone korale”, „Iskierki”, „Perełki” , „Dzieci Oleszyc” od wielu lat zdobywając gównie nagrody na przeglądach powiatowych, regionalnych i wojewódzkich. Od 2009 r wraz z mężem prowadzi ZPiT „Kresy”, który również odnosi sukcesy na przeglądach wojewódzkich i ma na swoim koncie ponad 120 koncertów. Od 2013 r. prowadzi z mężem Szkołę Tańca „Fantazja” w której regularnie odbywają się zajęcia taneczne dla dzieci i młodzieży z powiatu lubaczowskiego.

Tomasz Jezuit
Państwowa Szkoła Muzyczna I st. w Lubaczowie Liceum Ogólnokształcące w Lubaczowie Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Rzeszowie Studia choreograficzne „Resovia Saltans” Studia Menedżerske „Zarządzanie w sporcie” AWF Warszawa PZLPiT „Mazowsze” – śpiewak z obowiązkiem tańca i wykonywania ewolucji solistycznych (ok. 500 koncertów w Polsce i poza granicami) współpraca w realizacji programów TV: „MDM – Man do Materny”, „Śpiewające fortepiany”, „Jaka to melodia”, „Szansa na sukces”, „Powitanie Wajdy”, „Wigilia polska” oraz innych współpraca przy realizacji filmu „Pan Tadeusz” Obecnie nauczyciel WF w Zespole Szkół im. Gen. J. Kustronia w Lubaczowie oraz kierownik ZPiT „Kresy” i ZPiT „Mali Lubaczowianie” Dnia 6.08.2017 r. para przeżywała rocznicę 20 lat pracy artystycznej – 8 lat w „Maszowszu” i 12 na ziemi lubaczowskiej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *