sport_klufasIMG_6921

Nie potrafię żyć bez piłki nożnej

Chłopcy się mnie słuchają – mówi Anna Klufas – jedyna trenerka męskiej drużyny seniorów w powiecie lubaczowskim.

Od wiosny drużyna LKS „Start” Lisie Jamy ma nowego trenera. Jest nim Anna Klufas – jedyna kobieta w powiecie lubaczowskim, która jest trenerem męskiej drużyny seniorów. Choć jest reprezentantką słabszej płci to już mocno weszła w swoją rolę. Kto wie, może wszystkich zaskoczy i doprowadzi swoją drużynę do „okręgówki”? Nam opowiedziała o zamiłowaniu do piłki nożnej, pracy trenera i recepcie na sukces.

ZL: Jak to się stało, że została pani trenerem męskiej drużyny seniorów? Czy na kursie dziwili się, gdy na zajęciach zobaczyli kobietę?

AK: Od zawsze bardzo lubiłam piłkę, a to wszystko wyszło jakoś znienacka. Trenowałam już wcześniej drużynę juniorów i w końcu postanowiłam zrobić kurs. Ten trwał od stycznia do marca w Jarosławiu. Egzamin zdałam na 5, dostałam licencję i zostałam trenerem. Na kurs uczęszczało 32 kursantów – 31 chłopaków i ja – jedyna kobieta.

ZL: Dlaczego zajęła się pani tak męskim zajęciem, jakim jest bycie szkoleniowcem piłkarzy?

AK: Od podstawówki interesowała mnie piłka nożna, nic więcej. Chwilę jeszcze też interesowałam się tenisem stołowym, ale zaraz wróciłam do piłki nożnej. Wiem, że to sport zdominowany przez mężczyzn, ale cóż, każdy ma swoje zamiłowanie. Dla mnie piłka jest najważniejsza i do końca życia to się nie zmieni. Prowadzenie treningów LKS Lisie Jamy sprawia mi frajdę, a do tego przychodzą wyniki.

ZL: Ciężko pracuje się z taką grupą ludzi? Nie patrzą krzywo, mówiąc „baba nas prowadzi”? Czy się słuchają?

AK: Do zespołu nie mam żadnych zarzutów. Słuchają się, to co powiem, to robią. Jak karzę im biegać – to biegają, jak mówię „rozgrzewka”, to jest rozgrzewka. Jak wyznaczę zawodnika do przeprowadzenia konkretnych ćwiczeń, to bez protestu on je prowadzi. Stawiam też na właściwy kontakt. Zawsze przed rozgrzewką prowadzę 5-minutową rozmowę z zawodnikami. Po meczu też rozmawiamy, a oni uważnie słuchają.

ZL: Czy kobieca intuicja pomaga w pracy trenera? Jaka jest pani recepta na sukces?

AK: Receptą na sukces są ciężkie treningi i zaangażowanie na meczu. Bardzo ważne też jest to, co powiem im w ciągu tych 5 minut przed wejściem na murawę. Zawsze ich dopinguję i tłumaczę żeby walczyli do końca. Muszą wiedzieć też, że nie grają dla mnie, tylko dla siebie i dla kibiców, którzy przychodzą. Cieszy fakt, że zawsze jest ich dużo i wspierają nas mecz za meczem.
ZL: Jaki jest pani styl trenowania drużyny? Czy jest pani dla zawodników osobą łagodną, do której mogą przyjść i wypłakać się w rękaw, czy raczej prowadzi pani drużynę ostrą ręką?

AK: Czasami jest tak, że muszę krzyknąć, a czasami jest „na spokojnie”. Jak krzyknę to robią tak, jak powiem, bo wiedzą, że trening nie jest dla zabawy. To ciężka praca, a dzięki niej widoczne są wyniki. Zawodnikom do znudzenia powtarzam, że nie gramy o klasę wyżej, gramy zawsze „swoją piłkę”. Gramy w to, w co potrafimy grać. I wtedy bramki same wpadają i tak wygrywamy mecze.

ZL: Jaki jest największy sukces zespołu od czasu kiedy pani zaczęła trenować drużynę?

K: Drużynę zaczęłam prowadzić na wiosnę i od razu musieliśmy nadrabiać straty.
Miałam 11 zwycięstw i tylko 2 porażki. Wiosna wypadła dobrze, ale niestety w końcowym rozrachunku liczy się też jesień. To był mój największy sukces, bo gdyby nie ta słaba jesień, na wiosnę zajęłabym 1. miejsce. Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że utrzymujemy się w szczycie tabeli. Liczę na to, że na koniec sezonu też tak będzie.

ZL: Oprócz pracy w Ludowym Klubie Sportowym „Start” Lisie Jamy robi pani coś jeszcze?

AK: Udzielam się również w Ochotniczej Straży Pożarnej. Należę także do Koła Gospodyń Wiejskich i pracuję zawodowo. Za bardzo nie mam czasu na swoje życie, bo tu praca, tu treningi, tu koło gospodyń, tu zawody strażackie – i tak leci tydzień za tygodniem.

ZL: Dziękuję za rozmowę.

AK: Dziękuję.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *