1766843_1280

Przepracowana nasza władza!

Praca na stanowisku wójta, burmistrza, czy starosty z pewnością nie należy do najspokojniejszych. Dość wysokie, jak na nasz teren zarobki, okupione są codziennym stresem i licznymi obowiązkami. Tydzień pracy samorządowca prawie nigdy nie kończy się w piątek o godz. 15:00, bo w weekendy odbywają się liczne spotkania i uroczystości, na których „pasuje być”. Kiedy zatem ma wypocząć nasza władza?

Z pomocą każdemu pracownikowi, a takim są także wójtowie, burmistrzowie, starostowie oraz ich zastępcy przychodzą przepisy Kodeksu Pracy. Stosownie do art. 152, pracownicy – w tym wójt, burmistrz, prezydent miasta – w trakcie trwania zatrudnienia mają prawo do corocznego urlopu wypoczynkowego. Jak informuje Serwis Samorządowy PAP, w każdej jednostce samorządu terytorialnego powinna być osoba wyznaczona przez wójta lub burmistrza, która ma prawo i obowiązek wysłać go na urlop wypoczynkowy. W przypadku braku wyznaczonej osoby, obowiązek taki spoczywa na sekretarzu danej jednostki.

Departament Prawny Państwowej Inspekcji Pracy w analizie prawnej idzie dalej i zwraca uwagę, że zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego pracodawca może wysłać pracownika na zaległy urlop, nawet gdy ten nie wyraża na to zgody.

„W przypadku niewykorzystania urlopu w ciągu roku kalendarzowego osoba wyznaczona przez wójta ma prawo i obowiązek wysłać go na urlop w terminie do 30 września następnego roku” – podkreślono w opinii prawnej PIP. Państwowa Inspekcja Pracy przypomina także, że nieudzielenie pracownikowi urlopu wypoczynkowego jest wykroczeniem z Kodeksu pracy zagrożonym karą grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł. Problem jednak tkwi w tym, że sekretarze podlegają pod swoich włodarzy, stąd często brak im „śmiałości”, by zwrócić im uwagę o „zaległościach w wypoczynku”.

Postanowiliśmy się przyjrzeć bliżej sytuacji włodarzy z powiatu lubaczowskiego. Okazuje się jednak, że mimo obowiązujących przepisów o dostępie do informacji publicznej, część urzędników nie chce chwalić się urlopem swoich szefów. Na pytanie o ilość posiadanego urlopu przez wójta, burmistrza i ich zastępców spośród wszystkich gmin, w ciągu 14 dni otrzymaliśmy odpowiedź z pięciu jednostek: Horyńca-Zdroju (w ciągu kilku godzin od zapytania!), gminy Lubaczów, Narola, Oleszyc i Starego Dzikowa. Większość tych włodarzy i ich zastępców (takowego nie ma burmistrz Narola Stanisław Woś) rok 2017 rozpoczęła ze sporym „bagażem” urlopu z poprzedniego roku, ale w większości do połowy września br. nadrobiła zaległości w wypoczynku. Specjaliści zajmujący się zarządzaniem mówią, że wina w takiej sytuacji najczęściej leży po stronie samych włodarzy, a zaległości urlopowe świadczą o braku właściwej organizacji pracy. Nasi Czytelnicy zwracają też uwagę, że wójtowie i burmistrzowie „chomikują” urlop, by w razie braku wyboru na kolejną kadencję dostać sowity ekwiwalent za jego niewykorzystaną część.

Na wnioski o udostępnienie informacji publicznej w sprawie „stanu urlopów”, w ciągu 14 dni (!) nie doczekaliśmy się odpowiedzi z Cieszanowa, Urzędu Miejskiego w Lubaczowie, Wielkich Oczu i Starostwa Powiatowego. Do sprawy więc wrócimy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *