werchrataw1

Werchrata 1939-2017

12 września 1939 roku to szczególna data dla ziemi lubaczowskiej. Tego dnia wkroczyły do nas wojska niemieckie i wojna rozpoczęła się na poważnie. Wcześniej, przez Lubaczów i inne miejscowości na trasie prowadzącej do Niemirowa i Rawy Ruskiej, codziennie przejeżdżało i przechodziło tysiące uciekinierów z zachodniej Polski. Jednocześnie ewakuowało się Wojsko Polskie. Niemcy wtedy byli już w okolicy Jarosławia i przygotowywali sobie teren dokonując ciągłych nalotów Luftwaffe. Bombardowano głównie miejscowości przylegające do linii kolejowych. Mieszkańcy żyli w ciągłym strachu. Bomby niszczyły nasze miasta, uśmiercając setki osób. Ile dokładnie? Nie wiemy, do dziś historia ta nie została ostatecznie zbadana. Pomnik Ofiar Nalotu w Werchracie jest symbolem tragicznych wydarzeń z września 1939 roku.

10 września w Werchracie odbyła się po raz trzeci uroczystość przy Pomniku Ofiar Nalotu. I tym razem lokalna organizacja patriotyczna Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej z prezesem ppłk Wiesławem Wojtowiczem na czele oraz Urząd Gminy Horyniec-Zdrój z wójtem Robertem Serkisem zorganizowały prawie 5-godzinną uroczystość z ceremonią poświęcenia ukończonego pomnika (do istniejącego monumentu domontowano brakujące tory kolejowe). Uroczystość zawsze organizowana była siłami społecznymi. Trzy lata temu lokalni działacze utworzyli Komitet Odnowy Pomników razem z organizacjami kombatanckimi i zwrócono wtedy uwagę na zapomniany pomnik w Werchracie. Stan pomnika i okolica była fatalna. Teren wokół był tak zarośnięty, że do pomnika dało się dojść tylko od strony torów kolejowych.

Po przeszukaniu różnych opracowań historycznych okazało się, że nie wiadomo którego dnia nastąpił nalot, ani ile było ofiar nalotu. Dzięki nawiązaniu kontaktu z historykiem dr Andrzejem Gładyszem z Lublina, podjęto próbę rekonstrukcji zdarzeń.

Delegacja z Komitetu udała się do Piotra Hubacza z Prusia, który opiekował się tym miejscem przed postawieniem pomnika i ma dużą wiedzę historyczną. Po kilkugodzinnym wywiadzie udało się ustalić, że w latach 50-tych z mogiły zabrano zwłoki na cmentarz wojenny na Lubelszczyźnie. Ponieważ niedokładnie przeprowadzono ekshumację, sporo kości zostało. Piotr postawił krzyż na miejscu mogiły i opiekował się tym grobem razem z kolejarzami. W 50. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej kolejarze postanowili upamiętnić poległych stawiając im pomnik. Projekty pomnika zaproponował Janusz Burek, nauczyciel w horynieckiej szkole. Wspólnie wybrano motyw eksplozji z krzyżem w środku.

Pomnik został wykonany z betonu. Dodano tablicę pamiątkową z ogólnym opisem nalotu na stację i adnotacją o 50. rocznicy wydarzenia. W bryłę monumentu miał być wkomponowany także tor kolejowy, ale z powodu trudności z wykonaniem projektu, nie podjęto dalszych działań. W takim stanie pomnik dotrwał do 2015 roku, stając się ciekawostką, znaną tylko nielicznym pasjonatom regionu. Dzięki wywiadowi z Piotrem Hubaczem, udało się odtworzyć częściowo historię dnia nalotu. Niestety najstarsi mieszkańcy Werchraty, który pamiętali te wydarzenia, już nie żyją. Opieramy się więc na wtórnych opowiadaniach. Uzupełnieniem historii niespodziewanie okazał się wpis w księgach gminy Horyniec, gdzie odnotowano, że rodzina Zygfryda Tęczara, maszynisty rozbitego w Werchracie pociągu, szukała świadków do procesu sądowego. Kolejne żmudne poszukiwania informacji w archiwach przez dr Andrzeja Gładysza pozwoliły zrekonstruować niezwykłą historię. Potwierdziły się fakty dotyczące wywiezienia zwłok. W 1958 roku nastąpiła ekshumacja w mogile przy nasypie kolejowym, gdzie znaleziono 117 zwłok różnej płci. Przewieziono je na cmentarz „Rotunda” w Zamościu. Wśród zwłok znaleziono tylko jeden znaczek wojskowy z nazwiskiem Kwiatkowski Marian.

Wedle zrekonstruowanej historii, 12 września, gdy Niemcy przeszli już San i wchodzili na ziemię lubaczowską, przeprowadzono ostatni nalot. Skupiono się na linii kolejowej, gdzie wciąż stało dużo pociągów. Zbombardowano stację w Lubaczowie, zniszczono stojące tam pociągi. Niemieccy lotnicy ruszyli w pościg za ostatnim pociągiem, który uciekał w stronę Rawy Ruskiej, doścignęli go w Werchracie na stacji kolejowej. Był to długi wojskowy pociąg transportowy. Gdy załoga pociągu zorientowała się, że nadlatują bombowce, zarządzono ewakuację, ludzie uciekali gdzie tylko mogli. Maszynista Zygfryd Tęczar, chcąc ocalić ludzi będących na stacji postanowił cofnąć pociąg, niestety jedna z bomb trafiła prosto w lokomotywę, a maszynista został rozerwany na strzępy. Swoim poświęceniem ocalił wielu ludzi czekających na stacji.

Dziś oddajemy hołd ludziom poległym w Werchracie. Miejmy nadzieję, że dzięki trwającym badaniom historycznym uda się dokładniej odtworzyć historię, a za rok – w 79. rocznicę wydarzenia, upamiętnić wszystkie ofiary nalotów na ziemi lubaczowskiej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *