gazeta_ZL_historia

Ziemia Lubaczowska – nasze korzenie

„Ziemia Lubaczowska” to tytuł ponadczasowy. Poszukując materiałów do działu „Chwila wspomnień” dotarliśmy do naszych korzeni! W ręce wpadła nam gazeta o takim samym tytule – Ziemia Lubaczowska, która wydana została 19 października 1929 roku. Jej egzemplarz dostępny jest w bibliotece cyfrowej.

„Ziemia Lubaczowska” z 1929 roku była dwutygodnikiem i wychodziła co drugą sobotę. Kosztowała 30 gr., a osoby, które zamawiały prenumeratę z przesyłką pocztową zapłacić musiały 2,10 zł. Gazetę „odbito” w Lubaczowie w Drukarni Thumima, a jej wydawcą było Zrzeszenie Akademickich Kół Prowincjonalnych Sekcja Lubaczowska. Jej Redakcja i Administracja „Sokół” mieściła się przy ulicy Mickiewicza. Redaktorami byli Władysław Małecki i Marian Maciejko.

Numer 6 zawiera wspomnienia, opisuje sytuację gospodarczą i sesję sejmową, relacjonuje uroczyste otwarcie roku szkolnego. W wydaniu nie brakuje kącika humorystycznego, kącika dla pań oraz kroniki miejscowej i powiatowej. Zastanawiano się czy w Cieszanowie zlikwidowany zostanie sąd oraz donoszono, że do kancelarii gminnej w Żukowie włamali się złodzieje i ukradli około 500 zł „złożonych tamże na podatki gminne”. W wydaniu nie brakuje także obrazów z dziejów dawnego Lubaczowa. Wiedzieć trzeba, że „Ziemia Lubaczowska była aż do r. 1793 częścią województwa bełzkiego, dzieje zatem województwa bełzkiego są dziejami ziemi lubaczowskiej”.

W gazecie opisany został również niewielki incydent, którego dopuściła się nauczycielka p. Ławrowska. W Szkole Powszechnej z okazji 150-lecia śmierci Kazimierza Pułaskiego odbyła się uroczystość. Uczniowie ubrani byli odświętnie, a wśród nich była Rusinka ubrana w piękny strój krakowski. „Fakt ten oburzył nauczycielkę panią Ławrowską (rusinkę) do tego stopnia, że jak rozwydrzona czerwoną płachtą indyczka, rzuciła się na Bogu ducha winną uczennicę obrzucając ją setkiem obelg – i starała się wmówić w przestraszoną tym napadem, że nie powinna się odświętnie ubierać, bo czy ony (Polacy) zrobią to na nasze (rusie) święta. Kto wie czy nie skończyłoby się na rękoczynach – (gdyż pani Ławrowska z zamiłowaniem stosuje do uczenia pruskie metody kształcenia – tj. daje linią tzw. pace) – gdyby nie obecność jednego z członków grona.”

Więcej co działo się na naszych terenach w 1929 r. przeczytać można w Ziemi Lubaczowskiej, która dostępna jest pod linkiem: www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/doccontent?id=3195

Z KĄCIKA HUMORYSTYCZNEGO ZIEMI LUBACZOWSKIEJ z 1929 r.:

Nie powiedział
Na wiecu sprawozdawczym jednego z posłów – jeden ze słuchaczy, który przyszedł na sam koniec, pyta drugiego uczestnika: O czem on właściwie mówił? Tego nie powiedział.

Oj ci szefowie
Panie Szefie, proszę o podwyżkę – Ożeniłem się. Niemożliwe, za nieszczęśliwe wpadki poza godzinami służby i nie z winy przedsiębiorstwa nie odpowiadam.

Subtelność
Proszę Pani przed drzwiami czeka żebrak. Daj mu chleba z margaryną… Mówi, że kiedyś mu się dobrze powodziło. Wobec tego podaj mu też serwetkę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *