IMG_7088

Żydowscy kamieniarze lubaczowscy

Nadszedł czas, by oprócz dzieł kamieniarzy bruśnieńskich, zacząć poznawać też spuściznę kamieniarzy lubaczowskich, którzy byli Żydami. Kamieniarka bruśnieńska, jako regionalne i unikalne rzemiosło urosła do rangi dużej atrakcji turystycznej i tematu, którym interesuje się wielu badaczy. Tymczasem mało kto zwraca uwagę na to, że rzeźby w kamieniu na terenie ziemi lubaczowskiej to nie tylko wytwory ówczesnych Rusinów z wioski Stare Brusno, ale także tysiące dzieł Żydów!

Fot. Tomasz Michalski.

Zwykło się uważać, że macewy robione były przez kamieniarzy z Brusna. Jest to dość mylne, bo nagrobkami u Żydów zajmował się macejwe-kricer. W kulturze żydowskiej tworzenie pomników nie było zawodem. Nie byli oni wymieniani w wykazach profesji i nie sygnowali swoich wyrobów. Stanowiło to funkcję religijną, stąd tylko Żyd mógł wyrzeźbić taki nagrobek. Profesję tę dziedziczyły dzieci.

W Lubaczowie najstarsze nagrobki żydowskie – macewy, które rzeźbił macejwe-kricer, powstawały na początku XVIII wieku. Dziś pojedyncze sztuki kamiennych krzyży związanych z mogiłami znajdziemy z około 1672 roku, z czasów najazdów tatarskich.

Za najstarszy w naszym regionie można uznać lubaczowski cmentarz żydowski. Z badań wynika, że macewy pochodzą z początku XVIII wieku. Niestety przez zawieruchę wojenną zniszczone zostały kirkuty w Narolu, Cieszanowie, Starym Dzikowie i Wielkich Oczach. Do badań zostały nam tylko dwa – z Oleszyc i Lubaczowa, gdzie zachowało się około 2 000 macew. Najstarsza z nich upamiętnia Itę z Lubaczowa, córkę Jakowa, zmarłą 6 nisan 5488 r. (16 marca 1728 r.). Data ta daje nam podstawy do rozpoczęcia ciekawych rozważań. Na macewie do dziś widać bardzo wyraźną inskrypcję. Śmiało można powiedzieć, że to wytwór kamieniarza żydowskiego.

W Starym Bruśnie na cerkwisku najstarszym datowanym obiektem jest krzyż z 1734 roku.

Różnica między tymi dwoma nagrobkami jest ogromna, mimo że dzieli je tylko kilka lat. Macewa ma nieregularny kształt, ale za to inskrypcja jest bardzo starannie wykonana, widać, że robił ją specjalista. Tymczasem bruśnieński krzyż nagrobny pod każdym względem jest prymitywny.

Dopiero, gdy chłopi uzyskali wolność po zniesieniu pańszczyzny, pojedyncze osoby, które zajmowały się obróbką kamienia (wcześniej kuły w kamieniu dla bogatszych rodzin proste nagrobki: np. wójtów, czy rodziny księdza – reszta miała krzyże z drewna) zaczęli rozwijać biznes kamieniarski. Można przypuszczać, że kamieniarze z Brusna najpierw Żydowscy kamieniarze lubaczowscy zetknęli się z robotą Żydów i oglądali ich kirkuty w Lubaczowie, Narolu, Oleszycach. Szczególnie musiały ich interesować techniki rycia, podkuwania czy skrobania. Możliwe, że sporadyczne kolorowanie kamiennych krzyży było zaczerpnięte z żydowskich kirkutów, gdzie macewy były bogato malowane.

Pańszczyzna prostemu chłopu całkowicie ograniczała możliwości robienia czegokolwiek bez zgody właściciela ziemskiego. Gdy umarł jakiś Żyd, a jego rodzina chciała postawić mu nagrobek, to jeżeli nie była zamożna, robiła drewnianą macewę. Jeżeli było ją stać, to zamawiała kamienną. Macejwe-kricer musiał kupić kawałek kamienia wcześniej odłupanego w kamieniołomie przez chłopa pańszczyźnianego, za który płacił właścicielowi kamieniołomu. Dzięki starym mapom możemy wydedukować, że do wyboru miał trzy kamieniołomy: Werchrata – Górniki, Stare Brusno – Sałasze (wtedy nie było kamieniołomu w obecnym miejscu!) oraz Huta Różaniecka, gdzie w tym okresie powinien być wydobywany kamień. Na mapie Miega z końca XVIII wieku, jest zaznaczonych kilka pieców wapiennych, które ciągną się aż po okolice Płazowa. To pokazuje, że kamień był tam od dawna eksploatowany i użytkowany do celów przemysłowych. Bardzo prawdopodobne tu jest, że właśnie z Huty Różanieckiej mogły pochodzić kamienie do celów rzemieślniczych, bowiem było tam bliżej z Lubaczowa i Oleszyc niż do Brusna.

Na ciekawy ślad trafiamy w Skorowidzu Przemysłowo Handlowym Królestwa Galicji 1913 rok. Tam znajdziemy informacje, że kamieniołom w Starym Bruśnie dzierżawili Szaja Bienstock i Józef Reichbach, w Dziewięcierzu kamieniołom wynajmował Karol Lubaczowski, a w Radrużu – Azriel Klingsberg. Nie dość, że przed I wojną kamieniołomy w regionie dzierżawili głównie Żydzi, to znajdziemy też informację, że „Obróbka Kamieni – kamieniarskie wyroby” to dziedzina, którą zajmowali się Jankiel Bienstock i Jan Grabowiec, a kamieniami młyńskimi – Szaja Bienstock oraz Józef Reichbach.

W opracowaniach związanych z kamieniarką bruśnieńską do tej pory nikt nie zgłębiał wpływu Żydów na rozwój tej dziedziny.

Warto sobie jednak zadać pytanie, jaki wpływ mieli Żydzi na kamieniarstwo bruśnieńskie?

Do momentu zniesienia pańszczyzny (w 1848 roku), chłopi bruśnieńscy głównie zajmowali się rolą. Kamień łamali, gdy była taka potrzeba. Tymczasem dużo wskazuje na to, że mieli oni szczególny wpływ na całą regionalną kamieniarkę.

W naszym regionie mieszkał kamieniarz, który wykonywał macewy w Horyńcu i Cieszanowie. Inne, większe miejscowości ziemi lubaczowskiej, też musiały mieć kamieniarzy, którzy przez kilka wieków pozostawili po sobie tysiące dzieł lokalnej sztuki.

Śmiało można powiedzieć, że temat „kamieniarki lubaczowskiej” związanej nie tylko z miastem ale i gminą, ma jeszcze wiele historii do odkrycia.

Mało znamy sylwetkę Bazylego Gudza z Sieniawki za Basznią, którego styl swego czasu kontynuował Henryk Janczura z Lisich Jam oraz jego syn, Jan Janczura, mieszkający w Lubaczowie, który do tej pory zajmuje się kamieniarstwem.

W kamieniu najpierw wykuwano krzyże proste, składające się z jednego elementu, wbitego w kamienną podstawę (bardzo możliwe, że najstarsze krzyże były robione z kamieni polnych, nie z kamieniołomu).

W okresie budowania kolei na ziemi lubaczowskiej (1892 r.), w Bruśnie podobno pojawili się budowniczy mostów kolejowych, którzy szukali surowca do budowy. Mieli oni za zadanie również odpowiednio obrobić kamień, aby mosty wyglądały ładnie. Wnioskujemy, że budowniczymi byli rzemieślnicy znający fach kamieniarski. Możliwe, że właśnie wtedy zaczęto eksploatować okolice obecnego kamieniołomu z Góry Brusno. Kamień z Góry Brusno był bardziej miękki niż ten z okolic Chmiele – Sałasze, gdzie notabene znajdowały się dwa kamieniołomy. Podglądając pracę kamieniarzy, mieszkańcy Brusna mogli nabyć nowych umiejętności w obróbce kamienia oraz zaobserwować, jakich narzędzi używali „profesjonaliści”. Wiadomym jest, że każdy kamieniarz miał swojego kowala, który tak potrafił wyklepać i zahartować stal, że nie tępiła się podczas pracy z kamieniem.

Możemy domniemywać, że następni kamieniarze z Brusna nauczyli się sztuki rzeźbiarskiej w szkołach plastycznych, lub w pracy za granicą, dzięki czemu pojawiły się inne wzory nagrobków, figur, krzyży.

Nie można wykluczyć wpływu Żydów na kamieniarkę bruśnieńską. Żydzi stworzyli swój styl, którego niuanse poznamy zapewne w przyszłości, gdy zajmą się nim specjaliści.

Zastanawiające jest, kto wykuwał nagrobki dla ewangelików, dość niezwykłe i unikalne. Czy byli to kamieniarze z Brusna, czy może kamieniarze Żydowscy, którzy znali lepiej kaligrafię niż prosty chłop, a może Niemcy?

Grzegorz Ciećka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *